Technologia budowy w budownictwie mieszkaniowym

Technologia budowy w budownictwie mieszkaniowym

W Polsce pojęcie budownictwa z „wielkiej płyty” ma raczej pejoratywne znaczenie. Ludzie kojarzą to określenie z osiedlami jednakowo wyglądających szkaradnych wieżowców lub falowców, które różnią się od siebie tylko kolorem elewacji. A i ta na ogół była wykonana wiele lat po wybudowaniu tych ogromnych i przytłaczających budynków mieszkalnych. Początkowo straszyły one wszystkie jednakową szarością. 

Niejednokrotnie słychać wśród dyskutujących na temat mieszkań osób deklaracje o tym, że za żadne skarby nie chcieli by mieszkać w takim betonowym klocku, że beton jest niezdrowy, ściany w tych budynkach są krzywe, słychać, co się dzieje u sąsiadów etc.

Nie ma wątpliwości, że budownictwo lat 1960-1990 w Polsce nie zachęca nas ani swoim wyglądem, ani funkcjami użytkowymi, które oferuje albo raczej, których nie oferuje. Ściany faktycznie są krzywe do tego stopnia, że laik gołym okiem jest w stanie zobaczyć, że w którymś narożniku nie ma kąta prostego. Ba! Nie ma nawet kąta bliskiego prostemu. Płaszczyzny na ścianach nie istnieją, są to raczej falujące powierzchnie o różnorakiej strukturze, fakturze i przyczepności tynku do podłoża. Przechadzając się po takim mieszkaniu, często możemy wyczuć jak podłoga „ucieka” nam spod stóp a drzwi same się otwierają lub zamykają. To i wiele innych jest przyczyną powszechnie panującego poglądu, że budowa w technologii uprzemysłowionej, do jakich zalicza się tzw. budownictwo z „wielkiej płyty”, jest generalnie zła.

Jednak aby rzucić nieco światła na stosowane w budownictwie technologie i skonfrontować je z tym, co dzieje się w czasach, nazwijmy to, obecnych, oto parę faktów, z których nie każdy zdaje sobie sprawę.

Założeniem budownictwa uprzemysłowionego jest maksymalne przyspieszenie realizacji, stąd też w Polsce pojawiła się ta technologia, to uprzemysłowienie, by w maksymalnie krótkim czasie powstało maksymalnie dużo mieszkań dla potrzebujących ich obywateli. Jednak przy tym wszystkim nikt albo prawie nikt na etapie realizacji nie dbał o to, by jakość wznoszonych obiektów była na wyższym poziomie. Prefabrykaty przyjeżdżały krzywe i popękane, co można zobaczyć w wielu miejscach np. w Gdańsku na Morenie, gdzie płyty prefabrykowane nie zostały jeszcze zakryte elewacją. Samo ich wykonanie pozostawiało wiele do życzenia, np. w prefabrykatach warstwowych, w miejscu w którym miała się znaleźć izolacja, znajdowały się bardzo różne przedmioty, ale niekoniecznie izolacyjne. Genialne projekty i pomysły zostawały ściągnięte z piedestału i niweczone w obliczu norm ilościowych, które były do wyrobienia oraz braków materiałowych, z jakimi borykali się kierownicy i majstrowie na budowach. Celem było zbudowanie tylu i tylu mieszkań w określonym czasie, a nie oddawanie mieszkań o wysokim standardzie wykończenia. Niejako sama koncepcja budownictwa uprzemysłowionego została zaadoptowana dla realizacji tego jednego nadrzędnego celu- 200 % normy, ale niestety tylko ilościowej.

Tak więc w swoim początkowym założeniu budownictwo uprzemysłowione jest w zasadzie idealnym rozwiązaniem dla dzisiejszego budownictwa, bo obecnie każdy deweloper czy inwestor stara się budować szybko. Obecnie czas to pieniądz i kto tego nie rozumie, nie odnajduje się na współczesnym rynku.

Jednak przyglądając się budowom obecnie realizowanym, rzadko napotykamy na technologię uprzemysłowioną w pełnym tego słowa znaczeniu. I tu należy się wyjaśnienie. Mimo że niektórzy deweloperzy podejmują się stosowania prefabrykatów we wznoszonych przez siebie obiektach albo przynajmniej o tym myślą i analizują to rozwiązanie, ponieważ jest ono szybkie i tak naprawdę, wbrew powszechnemu przekonaniu, pozwala uzyskać wyższą jakość niż budowanie metodami tradycyjnymi, to jednak jest to technologia rzadko spotykana, szczególnie rzadko w budownictwie mieszkaniowym. Dlaczego? Bo jest droga i jedynie świetny poziom organizacji montażu i całej budowy jest w stanie dać efekt, o jakim marzą deweloperzy czy inwestorzy, a mianowicie szybki czas realizacji, wysoka jakość i minimalizacja kosztów w jednym.

W związku z powyższym technologia uprzemysłowiona jest raczej stosowana w przeważającej większości w obiektach przemysłowych oraz w większych obiektach użyteczności publicznej, np. Olivia Business Centre w Gdańsku Oliwie, ponieważ tam dzięki efektowi skali można uzyskać efekty, o których marzą inwestorzy.

Kosztowność tego systemu i jednoczesna wola budowania w szybkim tempie zaowocowały stosowaniem w budownictwie mieszkaniowym uprzemysłowienia częściowego, między innymi zastosowanie znajdują prefabrykowane biegi schodowe, prefabrykowane stropy typu Filigran, które na budowie są zalewane warstwą nadbetonu, który to scala poszczególne płyty do jednego współpracującego elementu, stosowane są gotowe dostarczane na plac budowy wiązary kratowe drewniane, z których montuje się więźbę dachową, skracając czas jej powstawania na budowie nawet do 1 dnia dla domów jednorodzinnych i mniejszych obiektów wielorodzinnych.

Jak widać współczesne budownictwo mieszkaniowe, mimo że nie jest typowym budownictwem uprzemysłowionym, to korzysta z samej idei prefabrykacji elementów po to, by przyspieszyć tempo realizacji i podwyższyć jakość sprzedawanego produktu.

Kolejnym zagadnieniem, które wielu z nas uważa za problem budownictwa uprzemysłowionego, to beton, w którym tak bardzo nie chcemy mieszkać. Należy tu zwrócić uwagę, że większość wznoszonych budynków mieszkalnych wielorodzinnych ma wszystkie ściany nośne wewnętrzne z betonu, jedynie ściany zewnętrzne są murowane np. z pustaków ceramicznych poryzowanych, ale i te są poszatkowane licznymi słupami żelbetowymi, które wzmacniają te ściany i nadają im sztywności. Oczywiście znajdziemy kilka obiektów, które mają wszystkie ściany murowane, ale są też obiekty, które mają wszystkie ściany żelbetowe (również te zewnętrzne), jednak dzisiejsza technologia to w przeważającej większości żelbetowe ściany wewnętrzne nośne i murowane ściany zewnętrzne usztywniane słupami żelbetowymi. Stropy oczywiście też są żelbetowe, bo nikt dzisiaj nie będzie  murował sklepień ceglanych. A więc jak widać, tak naprawdę mieszkamy w betonie, czy tego chcemy czy nie.

Akustyka z kolei, czyli kolejny zarzut kierowany do budynków z „wielkiej płyty”, jak najbardziej uzasadniony, to w przypadku nowoczesnego budownictwa niejednokrotnie równie wielki problem. Na dzień dzisiejszy można powiedzieć, że świadomość i dbałość o izolacyjność akustyczną przegród budowlanych jest znacznie większa, ale jeszcze kilka lat temu zdarzało mi się być w nowo oddanych do użytkowania mieszkaniach, w których słychać było dosłownie każde słowo wymawiane przez sąsiadów, każdy wykonany krok, głos z telewizora.

W budynkach z „wielkiej płyty” nie stosowano żadnej izolacji akustycznej na posadzkach. Warstwy wykończeniowe, najczęściej wykładzina lub gumoleom, były kładzione bezpośrednio na strop. Powodowało to przenoszenie hałasów po płycie żelbetowej stropu. W mieszkaniach poniżej było słychać każdy krok i słowo wypowiedziane przez sąsiada z góry. Ponadto sama jakość montażu a mianowicie brak przykładania odpowiedniej staranności do wykonywanych złączy pomiędzy montowanymi płytami, powodował, że dźwięki miały ułatwione zadanie przy przenikaniu przez przegrody. Ale tu po raz kolejny trzeba sobie uświadomić, że nie komfort akustyczny był celem tamtego budownictwa.

W czasach obecnych na tenże komfort akustyczny kładzie się większy nacisk. Przepisy zostały zaostrzone i ściany dzielące mieszkania muszą zostać wykonane z materiałów, które spełnią określone w przepisach wymagania akustyczne. Podobnie jest z przegrodami poziomymi, dzielącymi mieszkania. Na płycie stropu, na której kiedyś kładziono bezpośrednio warstwę wykończeniową, kładzie się 6cm warstwę styropianu i wylewa na nim posadzkę betonową o grubości ok. 6cm, która jest oddylatowana od ścian styropianem. Ta technologia, zwana „pływającą posadzką”, pozwala wygłuszać hałasy oraz drgania pomiędzy sąsiadującymi mieszkaniami. Nie zmienia to jednak faktu, że do dnia dzisiejszego pojawia się masa wpadek związanych z izolacyjnością akustyczną obiektów mieszkalnych. Dźwięki przenoszą się poprzez szachty instalacyjne, źle wykonywane są połączenia ścian murowanych z żelbetowymi, etc.